Historia wegetarianizmu w Europie sięga XIX wieku. W tym czasie ruch ten pojawia się także w Prusach a następnie Niemczech (a tym samym na Pomorzu Zachodnim). W pewnym stopniu propagatorem dań jarskich był Fryderyk II Wielki (król Prus), który choć jadał mięso, to często jego menu miało się ograniczać tylko do ziemniaków (zasłynął z promocji ich uprawiania) oraz innych warzyw. Podobny styl odżywiania miał preferować sławny niemiecki poeta Johann Wolfgang Goethe. Niektórzy badacze twierdzą nawet, że był przekonanym wegetarianinem. Większość uznaje jednak, że autor „Fausta” i „Cierpień młodego Wertera” jadł mięso, choć interesował się filozofią wegetarianizmu oraz ideami życia zgodnego z naturą ceniąc proste dania roślinne. Żartując można stwierdzić, że na pewno zdeklarowanymi wegetarianami, i to od wieków, byli chłopi. Przewaga warzyw i owoców w ich jadłospisach spowodowana była najniższą pozycją w hierarchii społecznej oraz ekonomicznej. Mięso na chłopskich stołach (w bardzo różnej postaci, dziś tego co oni uznawali za smakołyk nie wzięlibyśmy do ust np. pieczone gawrony lub borsuki)pojawiało się raczej rzadko, zazwyczaj „od święta”. Od pokoleń chłopi żywili się więc m.in. warzywami, owocami, grzybami oraz owocami leśnymi. Warstwy bogatsze zaczęły wykazywać większe zainteresowanie takimi produktami dopiero w XIX wieku kiedy zaczęła się powoli rodzić moda na wegetarianizm, prostota w odżywianiu oraz w charakterze produktów spożywczych. Na zachodniopomorskich i szczecińskich stołach coraz częściej zaczęły się pojawiać np. pomidory, szparagi (np. w sosie jajecznym), kalarepa, fasola, szpinak, brukiew, rzepa, pasternak, marchew, por oraz cebula, która była uprawiana w dużych ilościach. Kluczowymi produktami była oczywiście kapusta (również kiszona) i ziemniaki. Popularne stały się warzywa strączkowe – fasola, groch, groszek. Uprawiano także dużo ogórków (popularne były duszone i faszerowane), które również kiszono. Warzywne elementy w gastronomii lub łączenie ich z pewnymi składnikami przyczyniały się do powstawania nowych potraw np. na Pomorzu bardzo rozpowszechniła się zupa szczawiowa ze śmietaną oraz kartofle z maślanką. Warzywa hodowano najczęściej w przydomowych ogródkach. Dopiero w latach późniejszych w pobliżu miast zaczęły powstawać duże gospodarstwa ogrodnicze i cieplarnie. Jedna z takich inwestycji – wielkie miejskie cieplarnie powstały w 1936 w okolicach Szczecina – na Gumieńcach. Na Pomorzu Zachodnim popularne były także owoce. Szczególnie jabłka. Widać to m.in. po ilości przepisów potraw wykorzystujących ten owoc, które zawarte zostały w zachodniopomorskich książkach kucharskich. I tak np. w Pommersches Kochbuch (wyd. ósme z 1925 roku) można znaleźć receptury przygotowania m.in. jabłek duszonych, w cukrze, galaretki, klusek jabłkowych, musu, pomady jabłkowej, maści, herbaty, tarty z ciasta francuskiego, czy deserów – charlotte z jabłek z czarnym chlebem lub kaszy manny z nadziewanymi jabłkami. Chętnie sięgano także po śliwy (w postaci np. musu, zup i puddingów), wiśnie, czereśnie oraz owoce leśne – jagody, maliny, jeżyny, żurawinę. Wytwarzano z nich np. przetwory dzięki upowszechnieniu się uprawy buraka cukrowego. Na początku XIX wieku na Pomorzu Zachodnim działało pięć wytwórni konfitur m.in. w Szczecinie, Kołobrzegu i Stargardzie („Dzieje Szczecina wiek X-1805” pod redakcją Gerarda Labudy, PWN Warszawa 1963). Dużą popularnością cieszyła się wytwarzana w nich np. konfitura z dzikiej róży. Wzmiankę o tym można znaleźć w kultowej już książce kucharskiej „Stettiner Kochbuch” z 1845 roku autorstwa Marie Rosnack: „Przygotować duże owoce dzikiej róży wraz z gałązkami, rozciąć u góry i tak ostrożnie, jak to tylko możliwe, wyjąć pestki. Owoce włożyć do dużego słoja. Owoce zwarzyć i proporcjonalnie do ich wagi wziąć tyle samo cukru, wsypać do brytfanki, zalać niewielką ilością wody i gotować przez jakiś czas. Następnie wsypać owoce dzikiej róży, wlać trochę dobrego octu winnego lub kwasku cytrynowego i gotować tak długo, aż zmiękną”.

W historii niemieckiego wegetarianizmu pojawia się także imię i nazwisko pewnego polityka z lat 1933-45 (który cieszył się wielką popularnością na Pomorzu Zachodnim)nazywanego również Fuhrerem. Ale historycy udowodnili, że nie był on jednak 100 procentowym jaroszem, wbrew powszechnie panującej opinii. Podobno chętnie spożywał np. wątróbkę. Na początku lat 30. XX wieku w Niemczech coraz częściej pojawiały się także głosy namawiające do rezygnacji z używania jakichkolwiek produktów pochodzenia zwierzęcego. Ideę tę propagował m.in. Bruno Wolff, który w 1931 roku został wybrany na przewodniczącego VEBU – Niemieckiego Stowarzyszenia Wegetarian i który uznawany jest za twórcę pojęcia „weganizm”.

 

W historii niemieckiego wegetarianizmu pojawia się także imię i nazwisko pewnego polityka z lat 1933-45 (który cieszył się wielką popularnością na Pomorzu Zachodnim)nazywanego również Fuhrerem. Ale historycy udowodnili, że nie był on jednak 100 procentowym jaroszem, wbrew powszechnie panującej opinii. Podobno chętnie spożywał np. wątróbkę. Na początku lat 30. XX wieku w Niemczech coraz częściej pojawiały się także głosy namawiające do rezygnacji z używania jakichkolwiek produktów pochodzenia zwierzęcego. Ideę tę propagował m.in. Bruno Wolff, który w 1931 roku został wybrany na przewodniczącego VEBU – Niemieckiego Stowarzyszenia Wegetarian i który uznawany jest za twórcę pojęcia „weganizm”.

Prestiż  
Styczeń 2026